To nie był typowy wykład. To była relacja z trwających zabiegów czynionych na miejscach pochówków naszych rodaków, których losy wojenne zagnały na dalekie nieprzyjazne ziemie ,a którzy po wojnie wracali w rodzinne strony.
Polska nie dla wszystkich wracających z armią Andersa miała otwarte ramiona. Dzieci sieroty, których rodzice pozostali w mogiłach na obcej ziemi i kto miał jeszcze siły by dotrzeć do Afryki, Indii, Meksyku i krajów jakże obcych i innych kulturowo ale gotowych na przygarnięcie tułaczy, pozostali tam aż do śmierci. Dziś grupa badaczy wiedziona patriotycznymi emocjami odszukuje ich groby i przywraca im czytelny wygląd, by na następne lata trwały jako świadectwo tragicznych polskich losów w konsekwencji wojny.
20 tysięcy polskich uchodźców trafiło do Afryki i Indii, Meksyku ,do odległego Zimbabwe, Zambii, Ugandy. W samej Tanganice na jednego Anglika przypadało czterech Polaków. W Koja utworzono osiedla o nazwach polskich bo tam żyły polskie rodziny. Polacy w latach 1943-1951 zbudowali tam szpital i założyli elektryczność. Po odejściu Polaków rozpadła się cywilizacja i elektryczności już nie ma.
Zostały jednak cmentarze i groby porzucone wśród drzew i krzewów. I to tymi cmentarzami i renowacją grobów zajmuje się grupa naukowców z Krakowskiej Uczelni (dawniej Pedagogicznej), doprowadza je do godnego wyglądu, tworzy cmentarze i powierza opiekę nad nimi tamtejszym mieszkańcom.
Dzieło godne najwyższego szacunku i podziwu, bowiem wymaga nie tylko wysiłku ale jest dowodem najwyższych uczuć ludzkich owiniętych wielkim poczuciem patriotyzmu.
Dziękujemy za to jakże odkrywcze spotkanie.
Z podziwem wysłuchała Lucyna Jakubowska
